środa, 15 maja 2013

"Odszedł nie żegnany,wrócił nie witany."

W maju br. członkowie Koła przebywali w Wołczynie- wioska w obwodzie brzeskim na Białorusi.Wołczyn na trwałe zapisał się w historii Polski, Litwy i innych krajów tego obszaru. Dziś mała wioska, ale ponad 500 lat temu było to miasto Sołtanów,  a następnie innych wielkich rodów magnackich-Gosiewskich, Flemmingów, Czartoryskich, Poniatowskich. Tu w 1732 urodził się Stanisław Antoni Poniatowski późniejszy, ostatni król Rzeczypospolitej. Tu po 140 latach wróciły jego prochy. A los jaki go spotkał po śmierci, można zamknąć tytułem tego posta: "Odszedł nie żegnany,wrócił nie witany".
Kryzys - upadek Rzeczypospolitej był procesem, który  rozpoczął się, trwał oraz pogłębiał przez lat kilkadziesiąt i więcej. Okres panowania Poniatowskiego to już agonia niegdyś wielkiego Królestwa. Były jeszcze próby ratowania-Konstytucja 3Maja 1791 i inne reformy, ale przy rozdarciu wewnętrznym, pełnej mobilizacji agresywnych sąsiadów i zupełnym braku sojuszników, los kraju był przesądzony. Czas Poniatowskiego się "skończył". Musiał zejść ze sceny. Pozostaje pytanie:W jakim stylu to uczynił?
Przepadło wielkie Królestwo. Królowi pozostały tylko-honor, hańba i krew. Król na wyraźne życzenie carycy Katarzyny II-dawnej swej kochanki, wyrzekł się oficjalnie tytułu króla Rzeczypospolitej i podpisał akt abdykacji. Tym aktem- w sensie formalno prawnym położył  kres istnieniu państwa polsko-litewskiego. Po śmierci Katarzyny II król z Grodna został przeniesiony do Petersburga  i stał się "gościem" cara rosyjskiego Pawła I. Paweł uważał, że jest synem króla, owocem jego związku z Katarzyną.
Ekskról zmarł 12 lutego 1798 roku a car wyprawił mu "bizantyjski"pogrzeb wśród obcych . Spoczął w podziemiach kościoła Św.Katarzyny w Petersburgu. Po 140 latach- w 1938 roku  Rosja Radziecka zamykając kościół zwróciła trumnę ostatniego króla- Polsce. Polsce która po 123 latach niewoli wybiła się na niepodległość.
Trumna z prochami oraz sama postać króla, którego uważano za grabarza Polski, były dla ówczesnych władz "solą w oku". Ponownego pochówku  króla -już na polskiej ziemi, dokonano  potajemnie nocą, a   trumnę złożono w niszy kościoła w Wołczynie. Król wracał do siebie, ale nikt go tu nie witał , jak na majestat królewski  przystało.Wielu wówczas i dzisiaj ocenia króla jednoznacznie negatywnie.Wielu podpowiadało i radziło co król winien wówczas uczynić. Ale gdy przyszła"godzina próby" dla nich samych, o niedawnych radach i wskazówkach szybko zapomnieli. Trumna w niszy kościoła kilka lat spoczywała spokojnie. Nadszedł rok 1944 i wówczas podczas ofensywy radzieckiej tereny te znalazły się we władaniu karnych kompanii, które rabowały wszystko co miało wartość. Wtedy też podobno zrabowano trumnę ze szczątkami króla.Kościół w Wołczynie przekształcono na magazyn wojskowy, a w kilka lat później na magazyn nawozów sztucznych.Wśród mieszkańców wioski krążyła pogłoska, że wówczas to jeden z mieszkańców nie mogąc znieść takiego bezczeszczenia szczątków króla- potajemnie zebrał to co mógł  i dokonał ukrytego pochówku poza kościołem. Podobno podjął później starania, aby o miejscu tym poinformować księdza katolickiego w Pińsku, lecz próba ta zakończyła się niepowodzeniem. W latach siedemdziesiątych polskie elity intelektualne podjęły starania o sprowadzenie prochów i pochówek w kraju. Polski  minister kultury powołał specjalna komisję i za zgodą władz radzieckiej Białorusi dokonano lustracji na miejscu, gdzie zebrano szczątki organiczne, fragmenty stroju, części drewniane i metalowe trumny. Przewieziono je do kraju i złożono w specjalnej urnie w Zamku Królewskim w Warszawie . Następnie urnę złożono do kopii trumny królewskiej. W 1990 r odbył się już trzeci  pogrzeb i prochy króla spoczęły w podziemiach Katedry Św.Jana w Warszawie.
Fundatorem kościoła  w Wołczynie był ojciec króla- wojewoda mazowiecki, kasztelan krakowski -Stanisław Poniatowski. Kościół ma kształt ośmiograniastej rotundy. Zbudowany z cegły, w stylu późnego baroku. Z opisów i na zachowanych zdjęciach widać na zewnątrz wielkie pilastry korynckie oraz duże okna witrażowe. Na dawnych fotkach widoczne są na zewnątrz rzeźby ewangelistów zwróconych w cztery strony świata.Wejście główne było od strony zachodniej.W środku na lewo był balkon z balustradą,ołtarz główny i dwa boczne. Na obecnych fotografiach widać ustawioną odrestaurowaną wieżę z mechanizmem zegarowym, dach i otynkowane zewnętrzne ściany.



Kościół w  Wołczynie i Urząd Gminy-do września 1939roku.









Kościół w Wołczynie-2.05.2013r.
Ciąg dalszy tego posta;http://prochowniaterespol1.blogspot.com/2015/06/odszed-nie-zegnany-wrocił-nie-witany-cd.htmlhttp://prochowniaterespol1.blogspot.com/2015/06/odszed-nie-zegnany-wroci-nie-witany-cd.html

Foto: M.Niczyporuk
Tekst: K.Niczyporuk
Korzystałem z:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz